ZAGROŻENIA WYSTĘPUJĄCE W NASZEJ OKOLICY

Jako Polka czuję się źle, ponieważ jak wszyscy Polacy uwielbiam narzekać. Jednak jak dobrze popatrzeć, jakie My mamy zagrożenia .W porównaniu z resztą świata są one wprost śmieszne.  
– słyszę o trzęsieniach ziemi, tysiącach ofiar. Rujnujące całe kraje i stany lub przynajmniej okolice w promieniu wielu kilometrów od epicentrum. U nas przestawi najwyżej obrazek na ścianie lub zarysuje ją (o ile mieszkamy w bardzo starej ruinie nadającej się tylko do rozbiórki).
– tornada, tajfuny równające z ziemią Kraje lub całe stany. Powodujące zamieranie życia w całych krajach na wiele dni przed przyjściem żywiołu. Zmuszające do ewakuacji tysięcy ludzi. U nas silne wiatry też występują, ale przy tamtych też są maciupine.
– wielkie pożary angażujące przy gaszeniu w Stanach Zjednoczonych lub Australii tysiące strażaków, powodujące konieczność ewakuacji całych miasteczek. Niszczące dorobek życia setek ludzi. Tu też, te występujące u nas są dużo mniejsze.
– wulkany, wybuchy – o tym mogą tylko pomarzyć ludzie tęskniący za silnymi emocjami.
– tsunami – nie da rady, Bałtyk jest za mały i za płytki. Fala nie ma gdzie się rozpędzić, ani gdzie załamać przy gwałtownym podwyższeniu dna. Ponadto płyta tektoniczna jest jednolita, nie ma się co trząść.
– powodzie są realnym zagrożeniem podobnie jak w innych krajach. Trzeba jednak przyznać, że sami je sobie zafundowaliśmy. Bezmyślnie likwidują poldery i tereny zalewowe, prostując rzeki (Odra była kiedyś dłuższa od Wisły). Na pocieszenie można tylko powiedzieć, że powieliliśmy błędy innych krajów (Niemców, Francuzów).
W sumie trzeba przyznać, żyjemy w jednym ze szczęśliwszych miejsc na Ziemi. Mieszkam jak większość z Was w Turku lub  jak niektórzy w jego okolicach, małym miasteczku na wschodzie Wielkopolski. O ile Polska leży w szczęśliwym miejscu, to nasze miasto położone jest w jeszcze szczęśliwszym. Nam nawet powodzie nie grożą. Nasza największa rzeczka Folusz, może co najwyżej zalać kilka piwnic. Musiałam się więc dobrze zastanawiać, jakie u mnie występują zagrożenia. Po dłuższym namyśle parę znalazłam:
  1. Jak wykazują przykłady innych miejsc w Polsce lokalne trąby powietrzne są niebezpieczne dla poszczególnych miejscowości. W skali kraju nic nie znaczą. Lecz dotknięte nimi miejsca mogą znacznie ucierpieć. Można w parę minut stracić dorobek życia, a nawet samo życie lub zostać kaleką.
  2. Jak wykazało doświadczenie Rosji, to co kiedyś wydawało się nierealne, staje się faktem. Wielka kolizja z Ciałem Niebieskim nam podobno w najbliższym czasie nie grozi, lecz deszcz meteorytów jakiego doświadczyli Rosjanie może trafić każdego. Na szczęście rachunek prawdopodobieństwa działa na naszą korzyść, jesteśmy wielokrotnie mniejsi od Rosji. Trudniej nas trafić.
  3. W mniejszej skali realnym zagrożeniem są pożary. Mogą one dotknąć każdego, rujnując go, zagrażając jego zdrowiu i życiu.
  4. Turek to tzw. Polska B. Wielu mieszkańców żyje tu biednie. Zimą ogrzewają mieszkania czym się da, palą opony, plastyki i każde świństwo, które się daje spalić. Niestety robią to nie tylko biedni. Smog nie jest więc domeną mieszkańców Pekinu, Krakowa i innych miejsc o których się mówi w telewizji. Doświadczają go kilka razy w roku mieszkańcy wszystkich małych miejscowości. Turku też. U nas nie ma tylko komunikatów, że stężenie przekroczyło dopuszczalny poziom i lepiej nie opuszczać domów.
  5. Coraz częściej używany jest gaz, czy to do ogrzewania domów, gotowania, czy w małych zakładach do celów technologicznych. Rozszczelnienie instalacji i lokalny wybuch jest więc coraz bardziej realnym niebezpieczeństwem. Czego doświadczyli już mieszkańcy w wielu miejscach Polski. W naszej okolicy też.
  6. Coraz popularniejsza jest ekologia. To dobrze. Jednak jest też druga strona medalu. Dbanie o środowisko naturalne w jednym miejscu poprawia jego jakość. W innym go pogarsza. Polska ma obowiązek przerabiania części odpadów i ich recyklingu. Mimo wydawanych pozwoleń i kontroli, daleko nam do cywilizowanego świata. Warunki w jakich niejednokrotnie przetwarzane są śmieci przypominają opowieści z trzeciego świata a nie Unii Europejskiej. Zakładziki te są uciążliwe dla środowiska i dla najbliższych sąsiadów. W naszym powiecie jest ich dość dużo.
  7. Z odpadami i ich pozbywaniem się wiąże się jeszcze jedna smutna cecha Polaków. Pozbywanie się śmieci niezbyt legalnie. Nie jest to domena tylko biednych. Pan Doktor wynoszący swoje śmieci do parku miejskiego, jest faktem, nie bajką. Robią tak nie tylko lekarze. Raczej to mniejszość pozbywa się śmieci zgodnie z prawem. Koło tych śmieci trzeba żyć.
  8. Wyrzucanie drobnych śmieci lub nawet całych toreb z samochodów. Gdy mieszkasz przy ruchliwej ulicy staje się to poważnym problemem. Niestety osoby nim dotknięte, jak zauważyłam, gdy sami wsiadają do samochodów natychmiast stają się wandalami. Papierek po cukierku, niedopałek papierosa, kto by to wiózł do kosza. Pozbywamy się go natychmiast przez okno. Po przyjeździe do domu klniemy tylko na chamów, co zrobili to samo wzdłuż naszego ogrodzenia.
  9. Nielegalne wysypiska. Każde miejsce jest dobre. Możemy się zdziwić patrząc przez swoje okno. Gdy to ktoś zapoczątkuje, inni dorzucą swoje. Czują się usprawiedliwieni, przecież to wysypisko jest używane przez wiele osób.
  10. Przy ogrzewaniu i używaniu otwartego ognia, zagrożeniem jest też czad. Wypadki zaczadzenia zdarzają się również w naszej okolicy.
  11. Nasza infrastruktura komunikacyjna nie jest dostosowana do coraz większej ilości samochodów. Również umiejętności nabyte na kursie, znacząco odbiegają od tego, co się przydaje na co dzień. Upowszechnienie samochodów i motorów powoduje, że coraz częściej jeżdżą nimi osoby nieodpowiedzialne. Każdy z nas może wymienić osoby ze swojego otoczenia, które zginęły lub zostały kalekami w wyniku wypadku. Zresztą przodujemy w tym we wszystkich statystykach europejskich. Moje miasto niestety nie jest chlubnym wyjątkiem.
  12. Bieda i wysokie bezrobocie wśród młodzieży, generuje jeszcze jedno zagrożenie. Drobne wymuszenia. Padają ich ofiarami przede wszystkim osoby starsze, chore, kobiety. Opowieści z amerykańskich filmów, że trzeba mieć przy sobie parę dolarów dla drobnych złodziejaszków stają się faktem i u nas. Za ich brak nie dostaje się jeszcze u nas nożem, ale można usłyszeć parę przykrych słów lub zarobić przysłowiowego kopa.
  13. O mały włos zapomniałabym o największym zagrożeniu dzisiejszych czasów dotykającego Polskę i poważną część Europy. Bezrobociu. Jako bezrobotny natychmiast czujesz się gorszy. Długotrwale bezrobotny – to w naszym systemie to bieda, wyrzucenie poza nawias społeczeństwa. W dalszej perspektywie problemy ze zdrowiem. Niestety nasze Rządy w perspektywie 20 lecia transformacji nie mają się czym pochwalić. W moim mieście nie jest lepiej. Żadnym dla mnie pocieszeniem jest, że na południu Europy teraz jest jeszcze gorzej.
Zaczęłam od tego, że nie ma u Nas istotnych zagrożeń. Potem wyszła mi niezła litania. W sumie jednak jak na to spokojnie popatrzeć, to możemy czuć się dziećmi szczęścia. No bo jakie są te nasze zagrożenia, przy innych to Pikuś.
(Z lekkim przymrużeniem oka ,al. Jakże prawdziwe.)
                                                                                                             Ewa Perlińska